Informacje kulturalne - kultura w kuchni
Start August 30 2008 05:54:30
Poczekalnia między życiem i Życiem
Na zakończenie "tasiemcowego" Festiwalu Festiwali Teatralnych - Spotkania pokazano niezwykle interesujący spektakl "Kuszenie św. Antoniego" wg. Gustave'a Flauberta. Jak się on ma do pozostałych przedstawień festiwalu, trudno mi powiedzieć, albowiem jako współpracownik "Naszego Dziennika" nie otrzymałam zaproszenia na tenże festiwal. W przeciwieństwie do innych mediów, które zostały zaproszone, zwłaszcza jeśli idzie o prasę codzienną, nie mówiąc już o telewizjach, tygodnikach itd. A na moje pytanie, z jakiego powodu owa dyskryminacja spotyka "Nasz Dziennik", a tym samym i mnie, otrzymałam odpowiedź od pracownicy Teatru Dramatycznego, będącego organizatorem tego przedsięwzięcia, że zaproszeni zostali tylko ci krytycy, recenzenci, dziennikarze, którzy reprezentują media będące sponsorami lub patronami festiwalu. A "Nasz Dziennik" nie należy do tego grona. Nie mogłam wprost uwierzyć, że usłyszałam to, co usłyszałam. Etyczna strona takiego rozumowania nie wymaga chyba komentarza.
Wspomniany zaś finałowy spektakl obejrzałam w ramach próby generalnej, dostępnej właściwie wszystkim dziennikarzom, fotoreporterom (i nie tylko), jeśli tylko mieli na to ochotę. A warto było mieć taką ochotę, bo to wyjątkowy spektakl, piękny dla oka i ucha. No i dający impuls do wykrzesania w odbiorcy refleksji sięgającej tam, gdzie nie sięga już materia, a rezyduje dusza, sumienie, tam, gdzie potrzeby wyższe. W dzisiejszym świecie teatralnym jest to już naprawdę rzadkością. Bo nawet jeśli bierze się "na warsztat" postać świętego lub w ogóle tematykę religijną, to najczęściej tylko z jednego powodu: by zanurzyć to w jak najohydniejszym kontekście tak, aby o przedstawieniu, a zwłaszcza o reżyserze, było głośno w mediach, a zszokowany widz na pewno prędko nie zapomni tego, co zobaczył.
Można powiedzieć, że "Kuszenie św. Antoniego" jest w pewnym sensie autorskim spektaklem Roberta Wilsona, aczkolwiek libretto - na podstawie dziewiętnastowiecznej powieści Gustave'a Flauberta - napisała Bernice Johnson Reagon, która także jest autorką muzyki. Nie jest to literalne przeniesienie na scenę powieści Flauberta, to raczej inspiracja utworem. Postać św. Antoniego, żyjącego w Egipcie w III w., który wcześnie straciwszy rodziców, rozdał ubogim majątek, a sam udał się na pustkowie, mając potrzebę pozostania w odosobnieniu, by realizować pragnienie umartwiania się i w modlitewnej ciszy szukać spotkania z Bogiem - była wielokrotnie tematem twórczości artystycznej czy też literackiej (jak właśnie Flaubert lub Anatol France), czy malarskiej (Bosch, Grünewald). Najczęściej artystów zajmował temat wewnętrznych walk, jakie stoczył ze sobą św. Antoni poddawany próbie kuszenia przez siły szatańskie. Jego postawa, dar świętości i mądrości sprawiły, że do tego pustelniczego odosobnienia przybywały tysiące uczniów, szukając w nim duchowego przewodnika i pragnących go naśladować.
Przedstawienie Roberta Wilsona zbudowane jest z siedmiu stacji. Rozpoczyna je scena ukazująca pustelnika żyjącego w swej samotni na pustyni i rozmyślającego nad wyborem drogi, pełnej ascezy egzystencji, którą wybrał na całe swoje życie. Nie może się podobać to diabłu i w walce o duszę pustelnika zsyła mu najrozmaitsze pokusy w kolejnych stacjach, jak m.in. obfite jadło prowadzące do grzechu łakomstwa czy bogacenie się materialne w postaci złota niosącego grzech chciwości, czy też pokusy cielesne miłości fizycznej z królową Sabą i Adonisem, czy wreszcie krytykę wiary w Pismo Święte i podważenie Boskości Jezusa Chrystusa. Ze wszystkich pokus pustelnik wychodzi zwycięsko. Nie tylko nie dał się skusić diabłu, ale lepiej zrozumiał cel swojej tymczasowej ziemskiej egzystencji i jeszcze bardziej umocnił się w wierze, czemu daje dowód w ostatniej, siódmej, finałowej stacji będącej pięknym, wzruszającym, głębokim wyznaniem wiary św. Antoniego. Doskonała rola Avery'ego Brooksa. Ta ostatnia stacja w podróży, po której oprowadza bohatera wysłannik diabła, przywodzi św. Antoniego do miejsca, z którego wyszedł, a więc do punktu wyjścia. Ta scena, prócz oczywistej wymowy nadającej sens całemu przedstawieniu, ma zarazem funkcję formalną, jest klamrą zamykającą.
Gatunkowo w warstwie muzycznej przedstawienie określić można jako musical, którego piosenki stanowią mieszankę spirytuals, gospel i bluesa. Znakomici czarni wykonawcy są wprost urodzeni do takiej muzyki, a przy tym dyskretny ruch choreograficzny, niczego nienarzucający, ale wręcz wypływający z naturalnego rytmu ciała i duszy, tworzy tu wspaniałą jedność. Patrząc na takie wykonanie, można tylko pozazdrościć aktorom, bo szczerość głębi artystycznego - a może nawet i duchowego - doznania, jakiego doświadczają na scenie, jest tak wyrazista i promieniująca na widownię, że samymi tylko środkami warsztatowymi nie można byłoby tego zrobić. Oni są ciałem, umysłem i sercem w sprawie, w której grają. Avery Brooks grający tu postać św. Antoniego, o swojej pracy artystycznej mówi, że stara się korzystać najlepiej jak umie z darów, które otrzymał od Boga: "z mojego umysłu, mojego głosu, moich sposobów wyrażania się w sztuce".
Bohaterem tego spektaklu jest także strona wizualna, wielka, wydawałoby się ogromna, niemająca granic przestrzeń wypełniona światłem i kolorem zmieniającym się nie tylko w zależności od miejsca, w którym znajdują się postaci, ale przede wszystkim w zależności od stanu ducha bohaterów. Chwilami przypomina świątynię o wysokich, kolumnowych ścianach z ustawionymi po bokach dwiema ławami, na których zasiadają soliści i chór niczym wierni w kościele, a chwilami mamy wrażenie, że to przestrzeń zawieszona między dwoma światami: doczesnym - gdzie właśnie jesteśmy, a przyszłym - do którego zdążamy. Poczekalnia przypominająca nam, skąd przyszliśmy i dokąd podążamy. Poczekalnia między jednym krótkim życiem a drugim - wiecznym.
Temida Stankiewicz-Podhorecka

"Kuszenie św. Antoniego" na podst. tekstu Gustave'a Flauberta, reż., scenogr., koncepcja światła Robert Wilson, muz. i libretto Bernice Johnson Reagon, kost. Geoffrey Holder, spektakl z USA w Teatrze Wielkim w Warszawie.
Nasze artykuły zostały przeczytane 268366 razy. Dziękujemy!


Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej




Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Proszę wybrać swoją ocenę:
Brak ocen.


Polecamy

Pieczarki w śmietanie I
Kresy w krzywym zwierciadle
Sałatka z ziemniaków z cebulą
Ziemniaki zapiekane w sosie białym
Zakąska ze śledzi
Medal dla ojca Krąpca
Ciasteczka imbirowe
Lody truskawkowe I
Ziemniaki gotowane w mleku
Łosoś na ciepło
Karp w galarecie
Naleśniki z mięsem
Pączki I
Ciastka z maszynki
Pożegnanie Profesora Tadeusza Chrzanowskiego


Wróć do strony głównej < < KULTURA < <


Wyszukiwarka
 
Serwis funkcjonuje dzięki:
www.naszdziennik.pl
Informacje 2006 - 2007


Wybory do sejmu / Biznes Informacje / Blog polityczny / Tani hosting / Pizzerie
PHP-Fusion & Aztec Theme
Wielcy zapomniani: Kazimierz Michałowski | Ernest Malinowski | Zofia Kossak-Szczucka | Jan Matejko
Władysław Mickiewicz | Wacław Gasiorowski | Kornel Makuszyński | Aleksander Fredro
Ksiadz Prymas Jan Łaski | Ksiadz Prymas Jan Paweł Woronicz | Ks. abp metropolita Eugeniusz Baziak
Ksiadz arcybiskup metropolita Bolesław Twardowski | Ksiadz kapelan Jan Leon Ziółkowski
Jan Kasprowicz | Leopold Staff | Ferdynand Goetel | Jan Szczepanik | Ludwik Kubala | Mieczysław Gębarowicz
Wojciech Kętrzyński | Władysław Bełza | Artur Grottger | Antoni Małecki | Eugeniusz Romer | Jan Nepomucen Kamiński
Marian Hemar | Karol Szajnocha | Julian i Alfred Zachariewiczowie | Rudolf Weigl | Stefan Banach | Kornel Ujejski
Wincenty Pol | Witold Szolginia | Artur Oppman | Karolina Lanckorońska | Henryk Arctowski | Aleksander Kamiński


Wymiana Banerów Stron Chrzescijańskich Komputery