Józef Ignacy Kraszewski - ojciec polskiej powieści historycznej
120. rocznica śmierci J.I. Kraszewskiego
Józef Ignacy Kraszewski był najpłodniejszym pisarzem polskim wszystkich wieków, postacią wyjątkową, prawdziwym fenomenem w dziejach polskiej kultury. Zasadniczym rysem jego życia i twórczości było wielkie umiłowanie Ojczyzny i obrona spraw narodowych na arenie międzynarodowej.
Pochodził z rodziny szlacheckiej gospodarującej w Dołhem koło Prużany na terenie dzisiejszej Białorusi. Przyszedł na świat 28 lipca 1812 roku w Warszawie, do której rodzice się przeprowadzili. Dzieciństwo, do którego bardzo często wracał w swoich wspomnieniach, spędził we dworze babki w Romanowie na Podlasiu, w którym obecnie znajduje się Muzeum Józefa Ignacego Kraszewskiego. Od 1822 roku uczył się w szkołach w Białej Podlaskiej, Lublinie i Świsłoczy, zaś w 1829 roku rozpoczął studia na Uniwersytecie Wileńskim. Z początku uwagę jego zajmowała medycyna, wkrótce jednak poświęcił się całkowicie - mimo protestów ojca - studiowaniu literatury. Przyszłość pokaże, jak ważna była to decyzja w życiu Józefa.
Rok później, już po wybuchu wielkiego zrywu narodowego, jakim było Powstanie Listopadowe, Kraszewski został wraz z kolegami aresztowany i ponad rok przebywał w rosyjskim więzieniu. Zwolniony z aresztu po dwóch latach do 1833 roku objęty był dozorem policyjnym. Po powrocie do Dołhego kontynuował rozpoczętą w Wilnie twórczość literacką. Na uniwersytet nie wrócił, ponieważ władze carskie go zlikwidowały. Czytał bardzo dużo, interesując się sprawami literatury i krytyki literackiej w kraju i na świecie. W 1838 roku ożenił się z Zofią Woroniczówną, spokrewnioną z księdzem poetą Prymasem Janem Pawłem Woroniczem, z którą początkowo gospodarował na Wołyniu. W latach 1841-1853, był wydawcą i redaktorem wileńskiego pisma "Athenaeum". W międzyczasie, w roku 1843, odbył podróż do Odessy i Besarabii. W tym roku wydał także "Ulanę", a trzy lata później opublikował "Zygmuntowskie czasy".
W 1853 roku małżonkowie przenieśli się do Żytomierza. Większość czasu pisarz poświęcał pracy literackiej, choć nie unikał innych zajęć społecznych. Został wówczas kuratorem gimnazjum oraz dyrektorem Teatru Żytomierskiego i prezesem Towarzystwa Dobroczynności. W 1858 roku odbył podróż do Włoch, Francji, Belgii i Niemiec. W roku 1859 Kraszewski przeniósł się wraz z rodziną do Warszawy, gdzie objął redakcję "Gazety Codziennej", zwanej od 1861 roku "Gazetą Polską". Po wybuchu Powstania Styczniowego, jako działacz polityczny, zmuszony był wyjechać do Drezna, gdzie mieszkał do 1884 roku. Tam jednak nie przerwał swojej działalności społecznej. W mieście tym pomagał uchodźcom politycznym, organizował także życie literackie i informował szeroko innych o sprawach polskich. Po śmierci wielkich poetów romantycznych był niekwestionowanym autorytetem literackim i ulubieńcem publiczności. Wtedy to również wydał pod pseudonimem Bolesławita powieść "Dziecię Starego Miasta", która rozpoczęła jego cykl utworów poświęconych Powstaniu Styczniowemu. W Dreźnie też w latach 1868-1871 prowadził własną drukarnię.
W roku 1874 Kraszewski publikuje "Morituri", a dwa lata później "Starą baśń", pierwszą powieść z wielkiego cyklu historycznego liczącego kilkadziesiąt tomów. W 1879 roku uczestniczy w Krakowie w zorganizowanym na jego cześć uroczystym jubileuszu 50-lecia pracy literackiej. Cztery lata później zostaje w Berlinie oskarżony o szpiegostwo na rzecz Francji, aresztowany i po procesie w 1884 roku skazany przez trybunał w Lipsku na trzy i pół roku twierdzy w Magdeburgu. Zwolniony za kaucją w 1885 roku z powodu choroby wyjechał na kurację do Włoch, skąd w 1886 roku udał się do Genewy. Tam zmarł 19 marca 1887 roku. Jego zwłoki zostały przewiezione do Krakowa i złożone w krypcie zasłużonych w kościele Na Skałce.
Józef Ignacy Kraszewski oprócz pisania pasjonował się także rysunkiem pejzażu i architektury, ilustrując swoje relacje z podróży. Był pierwszym autorem przekładu "Boskiej komedii" Dantego, tłumaczył Plauta, wydawał Szekspira. Malował także obrazy olejne, zbierał kolekcje starych rycin, kochał muzykę i grę na fortepianie. Pisał świetne recenzje z koncertów i oper. Poza tym wiele podróżował po Polsce i Europie, angażując się w działalność polityczną polskiej emigracji. Przez jego twórczość, której stale przyświecały intencje patriotyczne, przewinęły się wszystkie istotne kwestie społeczno-obyczajowe i moralne jego czasów oraz wszystkie lubiane przez czytelników motywy literackie. Pasja badacza historii zaowocowała książkami historycznymi (np. monografia Wilna) i archeologicznymi ("Sztuka u Słowian"). Jako uznany archeolog został przewodniczącym delegacji polskiej na kongresy archeologiczne w Bolonii i Sztokholmie. Propagował uprzemysłowienie terenów Polski, rozwój kolei, tworzenie zrzeszeń handlowo-finansowych. Założył także "Macierz Polską" we Lwowie. Dla wielu był nauczycielem i niedoścignionym wzorem pisarza. Warto wspomnieć, że przed Henrykiem Sienkiewiczem utwory właśnie tego polskiego autora najchętniej tłumaczono na języki obce. Kraszewski stworzył własnymi siłami bibliotekę powieści, która cieszyła się w drugiej połowie XIX w. wielkim powodzeniem nie tylko wśród czytelników polskich. Piotr Czartoryski-Sziler
Czcigodnemu J.I. Kraszewskiemu
W koło serca narodu, jak struna drgająca,
Owinięty, rozdźwiękasz głosami tysiąca
Lir, które w piersiach naszych nieświadome drzemią,
Niby senne skowronki nad złocistą ziemią.
I każda twego ludu krwi serdecznej fala
W dźwięk się w tobie - i w okrzyk - i w hasło skrysztala,
I w cichy błękit leci, jak orłowe szumy,
Albo czarnych jaskółek uskrzydlone tłumy.
Ja nie wiem, czy ty jesteś pieśniarzem, co trąca
W żywe serce narodu, jako błyski słońca,
Które kiedyś budziły Memnony kamienne,
Dobywając z ust bladych jakieś szepty senne,
Jakieś szmery - i wróżby - i jęki - i płacze,
Tak, że śpiący pod nimi zdumieni tułacze
Budzili się - i patrząc na martwe te ciosy,
Mówili: "Oto żyją! Oto mają głosy!"
Czy też sam jesteś złotą lirą, która stoi
Jak duch jasny, u czarnych grobowca podwoi;
I nie wiem, czy ty jesteś Nestorem, co zbiera
Na niwie dziejów naszych rapsody Homera,
By snop swój, złotym kłosem przepełniony cały,
Związać na bujnem polu narodowej chwały;
Czy też sam raczej jesteś i barwą, i wonią,
Które wśród łąk skoszonych kwiaty nasze ronią -
Promieniem, który z słońca naszego wytryska,
I szumem naszych lasów, i ciepłem ogniska,
Kształtem i formą bytu naszego w przestrzeni,
I królewską purpurą, co świt nam rumieni,
Światłem i cieniem naszym, wiernym, jak odbicie,
Co w łzach prawnuków-przodków odzwierciedla życie,
Pieśnią, którą nam śpiewa wędrowna ptaszyna,
I chlebem rozłamanym - i pucharem wina.
W ziemi naszej, jak w bujnym, rozrytym ugorze
Posiałeś złote ziarna, przyszłe żniwo Boże...
I nie było zagonu, ani ziemi grudki,
Gdzie byś ty nie zostawił modrej niezabudki.
Dotknąłeś ręką czarnej, nierozbitej bryły,
Kędy blady kłos żyta wzrost bierze i siły -
I wnet, jako mak polny, w błękity podany,
Zakraśniał cień J a r y n y, M o t r u n y, U l a n y...
Dotknąłeś smolnych lasów, okopconych, czarnych,
Gdzie pnie sosen i serca dymią, jak ofiarnych
Ołtarzy znicze stare - i wnet pustka dzika
Drgnęła klątwą i jękiem siwego B u d n i k a.
Z twardej doli, co w pocie zdobywa kęs chleba,
I z dziecka ocząt modrych, jako skrawki nieba,
Co nawet nad nędzarzem błyskają wesołe,
W ciche majowe świty - stworzyłeś J e r m o ł ę.
Twój K o r d e c k i na wałach - i twój S t a r y s ł u g a,
Jak spłowiały gobelin, z przeszłości gdzieś mruga.
A R a d z i w i ł ł - i złote Z y g m u n t o w s k i e c z a s y,
Chrzęszczą jak stare kordy, kontusze i pasy.
Ty, kiedy dotkniesz ręką krwawej jakiej rany,
Zapuszczasz w samą głębię swój pion ołowiany
I szukasz jadu, który aż na dnie gdzieś siedzi -
I trzęsiesz sumieniami, jak ksiądz na spowiedzi.
Ty stawiasz nam przed oczy rozbite zwierciadło,
W którym widzimy butę rodową upadłą
I długi szereg cieniów, co pokutne klęczą,
Snując umarłą wielkość, jako nić pajęczą...
I słyszymy pieśń straszną, jak żałobne chóry,
Którą na własnych grobach pieją M o r i t u r i.
W dniach smutku własne serce wydobyłeś dłonią
Z rozdartych swoich piersi, co krew i łzy ronią -
I wykułeś z tej żywej i drgającej treści,
Jako Niobe kamienną - swe H y m n y b o l e ś c i.
Ty przed ludem swym idziesz, jako słup przewodni,
Co w dzień świecił mgły srebrem, w noc złotem pochodni,
I jesteś jako żuraw, co w błękity, przodem,
Przed długim, jako sztandar, leci korowodem...
I jesteś jako sternik, co patrzy z wysoka,
Gdzie wir, gdzie zdradna rafa, gdzie sterczy opoka;
I jesteś jako strzała, co w chmurę gromową
Rzuca ognistym błyskiem O s t a t n i e s w e słowo.
I jesteś jako stary patryarcha rodu,
Co duchy wnuków tuli od głodu i chłodu -
I zbiera je przy sobie w jedno spójne koło,
I wśród nich - jak obelisk biały, wznosi czoło.
Ty jesteś wielką, srebrną ziemi naszej rzeką,
Co niesie naszych dębów korony daleko...
I przepływa kraj pszenny, grzmiąc pieśnią flisaczą,
Lub w cichych spada jękach, jak ci, którzy płaczą.
Ty stoisz, jak wódz wielki, co siłę zbiorową
Zamyka w błysk źrenicy - i w piorunne słowo...
I jesteś jak krew w żyłach, co tętna porusza,
Jak oddech naszych piersi - i jak nasza dusza!
Ten, kto w życiu sierocą okrył się żałobą,
Śni, że znowu ma ojca, gdy stoi przed tobą;
A kto płacze nad ducha własnego rozbiciem,
Przeżegnany twą ręką, znów godzi się z życiem.
Więc błogosław dziś, ojcze dostojny, sędziwy,
I kwiaty nasze w pąkach - i obsiane niwy -
Duchy słabe - i duchy wytrwałe i silne...
I nadzieje przyszłości - i prochy mogilne -
I serca, co się karmią tłumioną boleścią...
I czoła dzieci twoich - schylone tu z cześcią!
Maria Konopnicka
Józef Ignacy Kraszewski - człowiek instytucja
Józef Ignacy Kraszewski to wielki pisarz, poeta, dramaturg, publicysta, badacz dziejów Polski, działacz patriotyczny i społeczny, autor niezliczonych powieści, prac i artykułów. Źródła podają tu różne dane. Według Wikipedii jego twórczość obejmuje 600 tomów, w tym 232 powieści.
Kraszewskiego współcześni nazywali człowiekiem instytucją. Miał wielki wpływ nie tylko na rozwój polskiej literatury i szerzej kultury, ale w znacznej mierze stymulował aktywność patriotyczną i społeczną w XIX w. w Polsce. "Sytuacja - jak pisze Julian Krzyżanowski - w której znalazły się po roku 1830 kultura polska, nauka polska i literatura polska, była nie do pozazdroszczenia. Po zamknięciu, tytułem represji, uniwersytetów w Warszawie i Wilnie pozostał z trudem wegetujący w tzw. Rzeczypospolitej Krakowskiej stary Uniwersytet Jagielloński. Prasa właściwie przestała istnieć, literatura zaś przesunęła się na emigrację. W tych warunkach wystąpiło zjawisko niezwykle ciekawe - funkcje mianowicie zlikwidowanych instytucji życia społecznego wzięła na swe barki powieść, reprezentowana przez jednego człowieka, wokół którego rychło miał się pojawić spory zastęp współpracowników".
Podział twórczości
W jego twórczości literackiej da się wyodrębnić kilka nurtów: współczesno-obyczajowy, o tematyce wiejskiej, historyczny. W swoich powieściach obyczajowych kreśli obraz dziewiętnastowiecznego życia społecznego, przede wszystkim ziemiaństwa i mieszczaństwa, prezentuje obyczaj i kulturę tego czasu. Skupia się tu często na krytyce wad poszczególnych środowisk, przede wszystkim arystokracji i bogatszej szlachty. Wykpiwa ich egoizm klasowy, ślepe zauroczenie Zachodem, nieróbstwo, brak otwarcia na sprawy innych grup społecznych i sprawy narodowe, traktowanie ludzi tylko pod kątem ich pochodzenia, a nie zasług. W powieściach tego typu Kraszewski ujawnia się raz jako konserwatysta, strażnik tradycyjnych wartości, innym razem jako liberał i demokrata. Jego liberalizm i "demokratyczne ciągoty" wpisane są jednak zawsze w świat wyznaczony przez katolickie normy i zasady, w polską tradycję i obyczajowość.
W powieściach o tematyce wiejskiej przedstawia w sposób bardzo drobiazgowy, realistyczny, często wręcz dokumentalny obraz życia polskiej wsi, domagając się poprawienia doli chłopa, prezentując (również w publicystyce) swoje rozwiązania problemów wsi, np. sposoby jej uwłaszczenia. Część środowisk konserwatywnych uznaje go z tego powodu za "niebezpiecznego utopistę". W ostatnim okresie życia skupia się na problematyce historycznej, pisząc 88 powieści, głównie z dziejów Polski. Przed podjęciem pracy literackiej przeprowadza liczne studia historyczne i analizy dotyczące właściwego kształtu powieści historycznej. W swoich szkicach teoretycznych postuluje zastosowanie fikcji literackiej tylko w odniesieniu do losów nieznanych nikomu jednostek i ścisłe powiązanie fabuły powieści z historią. Najwięcej uwagi poświęca wiekowi XVIII (trylogia saska - "Hrabina Cosel", "Brühl", "Z siedmioletniej wojny, "Sto diabłów", "Macocha", "Warszawa w 1794 r."). Tworzy też wielki cykl 29 powieści w 79 tomach obejmujących całą historię Polski (od "Starej Baśni" do "Saskich ostatków"). W powieściach tych akcentuje przede wszystkim stałe zagrożenie dla bytu polskiego Narodu ze strony Niemiec. Polemizuje w ten sposób nie wprost z bardzo popularnym ówcześnie w Niemczech powieściopisarzem - G. Freutagiem, który w cyklu powieści historycznych sławił zwycięstwa Niemców nad "dzikimi Słowianami".
Historycy literatury o Kraszewskim
Dziś ocena wartości tych powieści jest jednoznaczna. Wyraża ją najlepiej jeden z najlepszych historyków literatury polskiej Julian Krzyżanowski: "Wśród czytelników, którzy dzięki niemu zapoznali się z historią Polski (...) miał Kraszewski zapamiętałych wielbicieli, a stanowisko ich znajduje potwierdzenie dziś właśnie, gdy w jego cyklu historycznym dostrzega się cenne walory ideowe i duże wartości artystyczne. Do pierwszych należy jego trzeźwe i wolne od rocznicowych entuzjazmów spojrzenie na dawne wieki, do drugich - plastyka ukazywania wybitnych osobistości i ich wkładu w budowę kultury polskiej. W rezultacie bowiem w swej spokojnej i z wiedzy naukowej wyrastającej prozie Kraszewski zrealizował to, co wizyjnymi pomysłami cwałowało w wyobraźni twórcy 'Króla Ducha', dał bowiem, na innym oczywiście poziomie, obraz czynników, które w ciągu stuleci kształtowały życie polskie i kulturę polską". Stanisław Burkot w pracy pt. "Literatura polska. Przewodnik encyklopedyczny" stwierdza: "Twórczość powieściowa Kraszewskiego ma przełomowe znaczenie dla rozwoju powieściopisarstwa polskiego. Uczeń wielkich realistów europejskich przeszczepił ich zdobycze na grunt polski, stworzył wzorce fabularne i kompozycyjne, udoskonalił charakterystykę środowisk, wykształcił dialog. Dzięki przyjętej koncepcji powieściopisarza, który ma podpatrywać i odtwarzać rzeczywistość, nie kreować nowe światy, zamknął w 223 utworach powieściowych obraz społeczeństwa swoich czasów i własną wizję dziejów narodu. (...) Nie ulega wątpliwości jego rola 'wielkiego nauczyciela czytania', twórcy polskiej powieści masowej. Przekonany o doniosłym powołaniu społecznym pisarza przejął i zmodyfikował w zmienionych warunkach rolę wielkich poetów romantycznych, pełnił ją wszystkimi dostępnymi mu środkami; w okresie drezdeńskim stał się jednym z przywódców ideowych narodu, co wyraziście ukazał jego krakowski jubileusz 1879, zamieniony w ogólnonarodową manifestację. Trafnie nazwany 'człowiekiem-instytucją' wykonał na polu kultury pracę wielokrotnie przekraczającą zadania jednostki".
Podsumowując swoją ocenę twórczości Kraszewskiego, Julian Krzyżanowski pisze: "I tak - przez pół wieku przeszło był on źródłem wiedzy w sprawach najrozmaitszych, rodzajem uniwersytetu powszechnego dla swych czytelników; w dziedzinie literatury zapoznawał ich z przeszłością narodu, o której nie mówiła im szkoła ówczesna, i to zapoznawał w sposób daleki od jarmarcznych łatwych ujęć popularnych; w powieściach z życia bieżącego trafnie chwytał i oświetlał zjawiska istotnie doniosłe, zachodzące w życiu ówczesnym; poruszane i omawiane problemy ujmował w sposób głęboki, a jednocześnie przystępny, obliczony nie na wtajemniczonych i specjalistów, lecz na szeroki ogół czytelników; dzięki temu stał się pisarzem powszechnym, autorem ogromnej ilości powieści, które swej wymowy społecznej nie straciły po stu z okładem latach, zarówno dzięki poruszanej w nich problematyce, jak dzięki problematyki tej ujęciu artystycznemu".
Waga dzieł autora "Starej baśni"
Tak więc niekwestionowana jest rola Kraszewskiego w historii Polski i w polskiej kulturze. Czy jednak jego twórczość może i dziś spełniać taką rolę, jak spełniała w XIX wieku? Czy Kraszewski, mówiąc inaczej, może być również teraz naszym nauczycielem i przewodnikiem? Odpowiedź na te pytania wydaje się być oczywista. Warto i trzeba sięgać dziś po jego dzieła. Tak jak był "nauczycielem czytania" może nim być i obecnie. Jego powieści są napisane w taki sposób, że czyta się je łatwo, z zainteresowaniem, nawet z zapartym tchem. Kraszewski, reprezentując tzw. powieść masową, dociera do każdego czytelnika, każdego potrafi zauroczyć i dając mu godziwą rozrywkę, wciągnąć w obszar historii, tradycji i polskości. Kto pragnie czytać lekkie kryminały, może znaleźć je wśród utworów Kraszewskiego. Tylko że w jego wydaniu będą one nie tylko bawić, ale niejako mimochodem uczyć i wychowywać. Kto szuka powieści "romansowych", nie zawiedzie się na Kraszewskim, odnajdując przy okazji wartości i dane, których w zwykłym romansie nie odnajdzie. Kto lubi opowieści przygodowe, awanturnicze, znajdzie je tak wśród utworów historycznych, jak i obyczajowych wielkiego polskiego pisarza. Po lekturze zaś stwierdzi, że lepsze to niż najlepszy przygodowy film. Kto szuka dobrej powieści obyczajowej, znajdzie ją łatwo i szybko na półce z książkami Kraszewskiego. Na pewno nie będzie zawiedziony. Miłośnicy historii mogą wędrować całymi latami wraz z Kraszewskim po czasach starożytności i po dziejach Polski. Taka wędrówka będzie dla nich źródłem radości i wiedzy historycznej.
Czytając Kraszewskiego, trzeba tylko, jak się wydaje, brać jedną drobną poprawkę - mieć świadomość, że jego obraz polskiej szlachty został ukształtowany jako pewne pedagogiczne narzędzie. Pisarz przeakcentowuje jej wady, wyolbrzymia je, skupia na nich swoją uwagę, by je uświadomić ówczesnym, by je raz na zawsze usunąć. Podążając więc za nim po polskich pałacach i dworach, pamiętajmy o tym i zwracajmy uwagę na wszystkie te pełne mądrości i miłości do Polski i Polaków uwagi pisarza, które pozwolą nam do końca patrzeć jego oczami. Dziś o Kraszewskim nie mówi się w "wielkim świecie", w wielkich mediach i na głośnych sympozjach. Dla wielu, choć kiedyś nazywano go liberałem czy demokratą, jest za bardzo konserwatywny i za bardzo polski, jest jednym z tych "nacjonalistów", "ksenofobów", reprezentantów "zaścianka" i "ciemnogrodu". Nie pozwólmy, by usunięto go z naszej zbiorowej świadomości. Stanisław Krajski
Opatrunek na zbolałe serce
Z Anną Czobodzińską-Przybysławską, dyrektor Muzeum Józefa Ignacego Kraszewskiego w Romanowie, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler
Z Romanowa pochodziła matka pisarza, Zofia z Malskich. Tutaj też u dziadków, Anny i Błażeja Malskich, Józef Ignacy Kraszewski się wychowywał. Co można powiedzieć o tym najwcześniejszym okresie życia przyszłego wielkiego pisarza?
- Czas ten, miejsce i ludzi, wśród których się tu wychował, znamy z relacji samego autora "Starej baśni". Kiedy odszedł z Romanowa, a właściwie spod opieki dziadków, bo po Romanowie była jeszcze szkoła w Białej Radziwiłłowskiej i w Lublinie, i poszedł w to swoje pracowite literackie życie - kilka razy spisywał wspomnienia z dzieciństwa. We wspomnieniach tych jest kilka bardzo charakterystycznych rysów, które występują właściwie we wszystkich fragmentach. Rodzinny dom pojawia się u niego w aurze utraconego raju, bo tak właśnie dzieciństwo zapamiętał. Tak najbardziej czule i dramatycznie jednocześnie przeżyte jest ono i opisane w "Nocach bezsennych". To proza bardzo modernistyczna, pisana w tragicznym momencie życia pisarza. Trzeba przypomnieć, że siedział wówczas w Moabicie, czekając na proces, oskarżony przez władze pruskie o współpracę z wywiadem francuskim. Kraszewski lękał się wówczas o sam przebieg procesu, o los rodziny. Druga część tej prozy, "Wspomnienia i fantazje", była już pisana po procesie, w twierdzy w Magdeburgu. Pisarz uchodził wówczas - co szczególnie podkreślono w czasie jubileuszu jego 50-lecia pracy literackiej w 1879 roku - za reprezentanta kultury polskiej i sprawy narodowej na arenie europejskiej. Aresztowanie więc takiego człowieka było również narażeniem sprawy polskiej. To był dla Kraszewskiego czas bardzo dramatyczny. I tutaj ten Romanów jawi się jako opatrunek na zbolałe bardzo serce pisarza, wspomnienie o nim stanowi dla niego ucieczkę od zła tego świata. A jeśli już Romanów się u niego pojawia, to zawsze z nim cudowne dwie kobiety: babcia Anna Malska i prababcia Konstancja z Morochowskich-Nowomiejska. To właściwie skrzydło opiekuńcze tych dwóch niewiast tworzyło poczucie absolutnego bezpieczeństwa. Kraszewski pisze, że Romanów to był taki świat, gdzie wszyscy go kochali, gdzie wszystko wydawało się dobre, wspaniałe.
Jakie wartości wyniósł pisarz z rodzinnego domu?
- Babcia Anna Malska była oświeconą sarmatką, interesującą się literaturą, naukami, sztuką, tak samo jak wuj Wiktor. Książek w domu było pełno. W Romanowie czytało się więcej niż w całej okolicy. W pewnym momencie Józef napisze, że przy kominku wieczorami czytywano tu nowinki literackie, między innymi pierwsze wiersze Mickiewicza. Walter Scott, Byron, Szekspir leżeli na stoliku. Snuto również w domu opowieści o przeszłości historycznej narodu. Powie Kraszewski, że tutaj spotkał się pierwszy raz z dokumentem historycznym... i była to mowa abdykacyjna króla Jana Kazimierza. Był on czytany przez babcię całej rodzinie przy kominku. Józef wspomina także dziadka Malskiego, którego zapamiętał stojącego przy tym kominku i łzy rzewne roniącego nad losami Ojczyzny.
Można więc powiedzieć, że to dziadkowie rozbudzili w nim umiłowanie historii?
- Na pewno można tak powiedzieć. Myślę, że bardzo wyraźna ścieżka wiedzie właśnie od tych wieczorów zimowych, kiedy babcia z dziadkiem czytywała dokumenty historyczne, bolejąc nad losem Rzeczypospolitej i żywo dyskutując o bieżących sprawach w kraju, do tej setki powieści historycznych, które stworzył Kraszewski. To właśnie w Romanowie zrozumiał on, jak ważna jest znajomość dziejów Ojczyzny, szczególnie dla narodu będącego w niewoli politycznej. Tak więc nad rozwojem intelektualnym młodego Józefa czuwała babcia Malska, natomiast prababcia Konstancja, o której Józef powie, że przede wszystkim książkę do nabożeństwa czytywała, zajmowała się jego wychowywaniem. Często Kraszewski przywołuje scenę z dzieciństwa, kiedy coś tam zbroił, jak to mali chłopcy czasem czynią i spodziewając się, że prababcia ukaże go za tę dziecięcą psotę, zdziwił się niepomiernie, kiedy wręczyła mu ona gruszkę z komentarzem "Pamiętaj, Józiu, abyś za zło dobrem płacił". Prababcia tym samym przypomniała mu fundamentalną, chrześcijańską zasadę, tak trudną często do realizacji w życiu. Kraszewski odebrał więc cudowne wychowanie. Często wspominał też, że park romanowski natchnął go miłością drzew, którą zachował do ostatniej godziny życia.
O Kraszewskim można powiedzieć, że był człowiekiem renesansu. Zadziwia jego wszechstronność. Pozostawił po sobie długą listę ważnych dzieł, lecz oprócz pisania zajmował się również archeologią, etnografią, malarstwem, podróżowaniem, muzyką, działalnością społeczną, etc. Skąd brał siłę do tak wyczerpującej pracy?
- Nie odpowiem na to pytanie, bo to jest zagadka, nad którą głowią się wszyscy badacze życia i twórczości Kraszewskiego i myślę, że długo jeszcze będziemy się nad tym zastanawiać. Bo to, czego dokonał, współczesnego człowieka, który ma do pomocy komputer i różne inne techniczne wynalazki, wprawia w osłupienie.
Czy to prawda, że członkowie rodziny Kraszewskiego podczas wojennych zawieruch zakopywali pod drzewami rodzinnych posiadłości cenne domowe przedmioty, które dzięki temu przetrwały niemieckich i sowieckich najeźdźców, stając się zalążkiem zbiorów muzeum?
- Rzeczywiście część zbiorów romanowskich była zakopana podczas I i II wojny światowej. Te pamiątki, które przetrwały, stały się zalążkiem zbiorów Muzeum Józefa Ignacego Kraszewskiego, które powołano 23 grudnia 1958 roku uchwałą Wojewódzkiej Rady Narodowej w Lublinie. Otwarto je uroczyście 28 lipca 1962 roku, w 150. rocznicę urodzin pisarza. Jeszcze przed uchwałą o powołaniu muzeum miejscowy działacz społeczny Wacław Czech, który był wielkim miłośnikiem Kraszewskiego, uzyskał te pamiątki od Janusza Kraszewskiego jako dar dla mającego powstać muzeum. To był cudowny zbiór. Były tam rękopisy, np. rękopis powieści "Starosta warszawski", trochę rysunków, dwa obrazy olejne Józefa, osobiste przedmioty rodzinne, w tym nawet zabawka małego Józia Kraszewskiego. Pisze o niej w swoich wspomnieniach o Romanowie, przywołując scenkę, w której bawi się w pokoju prababci Konstancji swoim ukochanym porcelanowym pieskiem. Ta zabaweczka, uszkodzona nieco, przechowana przez rodzinę, jest w naszych zbiorach.
Jakie pamiątki po pisarzu można zobaczyć jeszcze w muzeum w Romanowie?
- Zbieramy zarówno jego twórczość, czyli wszystkie wydania powieści, jak również wszystko to, co o Kraszewskim wyszło, a wychodzi mnóstwo rzeczy. Historycy literatury wciąż wracają do jego dzieł, czytelnik - jeszcze nie. Teraz wydaje się Kraszewskiego mniej, wobec tego i mniej się go czyta. A mniej się czyta również, a może przede wszystkim z tego powodu, że autora "Ulany" prawie nie ma w programach szkolnych. I to już jest bardzo niepokojące, ponieważ pisarz, o którym nie mówi szkoła, bardzo szybko ucieka ze świadomości kulturowej. Poza tym mamy bardzo ciekawy zbiór rysunków Kraszewskiego, jeden z takich znaczących w muzealnych kolekcjach, gdyż rysunki Kraszewskiego są i w Bibliotece Jagiellońskiej, w Muzeum Narodowym w Krakowie, i Muzeum Narodowym w Warszawie. Nasz zbiór ma bardzo ciekawą historię, został zakupiony aż w Pradze czeskiej. Mamy także pięć obrazów olejnych pisarza na dwadzieścia jeden znanych mi, zachowanych w zbiorach polskich. Także bardzo piękny zbiór fotografii rodzinnych związanych z Józefem, kolekcję medali poświęconych Kraszewskiemu. Bardzo wiele medali mu wybito, szczególnie z okazji jubileuszu 50-lecia pracy literackiej, kiedy to każde miasto, każda ziemia wręcz poczytywała sobie za honor wręczyć Kraszewskiemu medal ku czci wybity.
Czy jakieś meble po rodzinie się zachowały?
- Niestety, nie zachowały się one. Mamy obecnie wystawę, którą można byłoby zatytułować "Życie i twórczość Kraszewskiego", prezentowaną na tle odtworzonych wnętrz dziewiętnastowiecznego dworu, ale odtworzonych również w sensie takim, że meble są tylko z epoki. Meble z Romanowa się nie zachowały. Jednak opinia naszych wielu gości jest taka, że udało nam się tutaj oddać atmosferę średniozamożnego domu ziemiańskiego, na dodatek takiego, którego mieszkańcy zawsze chyba więcej czasu i pieniędzy przeznaczali na bibliotekę, na zbiory dzieł sztuki, niż na nowe garnitury mebli. Jest tu pewna skromność wystroju i bardzo dużo obrazów, grafik na ścianach.
Romanów stał się miejscem sławnym nie tylko poprzez działalność literacką czy polityczną Kraszewskiego. Również jego dwaj bracia, Kajetan i Lucjan, zapisali się w sposób szczególny w kulturze polskiej. Co można o nich powiedzieć?
- Romanów był znany w drugiej połowie XIX wieku z dwóch powodów. Jeden to ten, że tu się wychował Józef Ignacy Kraszewski, a drugi taki, że brat jego Kajetan Kraszewski miał tutaj cudowną kolekcję dzieł sztuki, wielką bibliotekę, a najciekawszą część romanowskich zbiorów stanowiło osiemdziesiąt portretów naszych wielkich królów, wodzów, hetmanów, etc. Było tu również prywatne obserwatorium astronomiczne pana Kajetana. Drugi brat Lucjan był malarzem i artystą fotografikiem. Podobno pierwsze polskie zdjęcia reportażowe wykonał właśnie on.
Czy znajdują się tutaj i takie przedmioty, które z racji swej wartości są wyjątkowo rzadko eksponowane?
- Stale nie eksponuje się przede wszystkim rysunków. Przechowujemy je w magazynie i pokazujemy od czasu do czasu - przy szczególnych okazjach. Ze zbiorem rysunków związany jest też ciekawy dziennik podróży do Odessy z 1843 roku ze wspaniałym szkicownikiem. Mamy także trochę rękopisów. Oryginały fotografii spoczywają też w ciemności magazynu. Rarytasiki, jak wspomniana już zabaweczka, zegarek Józefa z monogramem J.I.K., nóż do rozcinania papieru, także z monogramem, czyli przedmioty, które były własnością pisarza, są do obejrzenia na stałej ekspozycji. Mamy także biurko z czasów drezdeńskich, przy którym powstała "Stara baśń". Jest ono własnością Muzeum Narodowego w Krakowie, które w swej łaskawości wypożyczyło je nam na czas długi.
Co przedstawiają obrazy malowane przez Kraszewskiego, czy są to głównie pejzaże?
- Rzeczywiście Kraszewski najchętniej malował pejzaż, w tym był zresztą najlepszy. We wszystkich solidnych opracowaniach dziejów dziewiętnastowiecznego malarstwa polskiego pojawia się on z jednej strony jako malarz amator, jeden z pierwszych wprowadzających rodzimy, po romantycznemu pojmowany pejzaż polski, oraz jako jeden z pierwszych publicystów, którzy wołali o unarodowienie sztuki polskiej poprzez wprowadzenie naszego pejzażu. Pisarz i w tej materii realizował myśl, tak bardzo ważną dla twórców doby dziewiętnastowiecznej, że sztuka polska ma zaświadczać o tym, że istnieje Naród Polski. Temu służyła też jego działalność kolekcjonerska.
Czy muzeum mieści tylko ekspozycję stałą przybliżającą sylwetkę tego wielkiego twórcy, czy też może placówka organizuje także różne wystawy czasowe?
- Urządzamy również wystawy czasowe. Między innymi ostatnio robiliśmy cykl wystaw zatytułowany: "Wielcy goście Romanowa". Gościł u nas więc Michał Elwiro Andriolli, najwspanialszy ilustrator literatury polskiej, dwie słynne pisarki: Eliza Orzeszkowa i Maria Konopnicka. Co prawda osobiście panie te nie były w Romanowie, ale bardzo ceniły Józefa Ignacego Kraszewskiego. Przez wzgląd właśnie na ten fakt zrobiliśmy ekspozycje im poświęcone. Oprócz nich gościł u nas także Napoleon Orda i Józef Korzeniowski, w dziedzinie powieści uczeń Kraszewskiego. Robimy także tematyczne wystawy związane z samym Józefem Ignacym Kraszewskim. Niedawno mieliśmy taką ekspozycję poświęconą "Starej baśni". W 2005 roku organizowaliśmy wielką akcję oświatową "Adam Mickiewicz u Józefa Ignacego Kraszewskiego" połączoną również z wystawą czasową poświęconą twórcy "Dziadów".
A co z sesjami naukowymi poświęconymi bogatemu dorobkowi literackiemu pisarza?
- Organizujemy je, współpracując z Uniwersytetem Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Uniwersytet robi od wielu lat tutaj, na południowym Podlasiu, sesje w cyklu "Obrazy kultury polskiej". W tym cyklu wspólnie odbyła się sesja "Obrazy kultury polskiej w twórczości Józefa Ignacego Kraszewskiego". Wyszła także w 2004 roku publikacja z materiałami z tej sesji.
Czy w związku ze 120. rocznicą śmierci Józefa Ignacego Kraszewskiego i 45-leciem muzeum, placówka przygotowuje w tym roku jakieś atrakcje dla zwiedzających?
- Planujemy pokazać malarstwo olejne Kraszewskiego, wszystkie, jeśli nam się uda, zachowane w zbiorach polskich obrazy. Może zdołamy także wypożyczyć cztery płótna, które ma w swojej kolekcji Lwów. Otrzymaliśmy na ten cel dotację z ministerialnego programu operacyjnego "Dziedzictwo kulturowe". Narodził się także pomysł zrobienia ławeczki Kraszewskiego w parku w Romanowie i myślę, że ją w tym roku postawimy. Będzie możliwość usiąść na niej, pod niebotycznymi świerkami i jodłami, które pamiętają Kraszewskiego. Przygotowujemy też wystawę poświęconą dziejom samego dworu, który wielokrotnie był przebudowywany. Dziś widzimy go w takiej postaci, jaką posiadał w drugiej połowie XIX wieku za Kajetana Kraszewskiego. Warto zaznaczyć, że u nas zachował się w prawie niezmienionym kształcie park, ten sapieżyński jeszcze, bo to dawne dobra Sapiehów kodeńskich, a w nim kaplica dworska. Wszystko to powoduje, że wciąż można podziwiać tutaj urodę ziemiańskiej siedziby. We wrześniu odbędzie się też w Romanowie zjazd wszystkich potomków tego rodu. Dodajmy, że starostwo Białej Podlaskiej ogłosiło na Podlasiu rok 2007 Rokiem Kraszewskiego. Patronat nad nim objął minister kultury i dziedzictwa narodowego, Kazimierz Michał Ujazdowski.
Bardzo dziękuję Pani za rozmowę.
Jubileusz 50-lecia pracy twórczej
W październiku 1879 roku odbył się w Krakowie uroczysty jubileusz 50-lecia pracy literackiej Józefa Ignacego Kraszewskiego. Obchody, które trwały kilka dni i zgromadziły ponad jedenaście tysięcy gości, przerodziły się w wielkie narodowe święto. Ten jubileusz był wielką manifestacją patriotyzmu, jedności narodu i wielkości jego kultury.
Do uczczenia w kraju pisarza, który od dawna uchodził za reprezentanta kultury polskiej na arenie międzynarodowej, przygotowywano się od roku. Kraszewski przyjechał z Drezna do Krakowa 2 października 1879 roku. Alfred Szczepański w "Roku Jubileuszowym", znajdującym się w "Księdze Pamiątkowej jubileuszu J.I. Kraszewskiego 1879 r." wydanej w Krakowie w 1881 roku, tak wspomina jego przyjazd: "Nastąpił wjazd tryumfalny. Poprzedzał naczelnik straży pożarnej, torując drogę wśród tłumów, za nim krok za krokiem Jubilat w towarzystwie prezydenta, witając na wszystkie strony i łzy ocierając. Nie widział świat dotąd takiego tryumfu bohatera pracy i pokoju". Kraszewskiego doprowadzono do Hotelu Drezdeńskiego, gdzie czekali na niego członkowie rodziny.
Bodźcem do pracy - miłość Ojczyzny
Uroczystości na cześć pisarza zbiegły się w 1879 roku z odrestaurowaniem Sukiennic, które stały się głównym miejscem obchodów 50-lecia pracy twórczej Kraszewskiego. To właśnie tutaj 3 października Władysław Żeleński dyrygował chórem i orkiestrą wykonującą kantatę do słów Adama Asnyka na cześć jubilata. Wówczas to prezydent miasta Mikołaj Zyblikiewicz wygłosił mowę powitalną, przekazując pisarzowi dar mieszkańców Krakowa, którym był srebrny wieniec laurowy wykonany według projektu Juliusza Kossaka. Później rozpoczęło się kilkugodzinne wręczanie darów, adresów i wygłaszanie przemówień delegacji. Gdy zabrał głos sam Kraszewski, zwrócił się do zebranych z następującymi słowami: "Niezasłużony, a szczęśliwy bierze! Od tych słów rozpocząć muszę, stając przed wami, bo je czuję w głębi mojej duszy. [...] Co mnie na tę drogę pracy popchnęło, co na niej utrzymało, wytłumaczyć nie umiem. To pewna, że nie marna żądza sławy ani nagrody, bom się pierwszej nie mógł spodziewać, drugiej nigdy nie czułem się godnym. Bodźcem była miłość tej Ojczyzny, której losy w dziecinnem sercu już tkwiły raną, do dziś dnia nie zagojoną. Miłość ta boleścią razem była, szły z sobą tak połączone, że ich nic rozerwać nie mogło, ale im towarzyszyła nadzieja i wiara głęboka, że narody pod prawem Chrystusowym nie giną i nie umierają, że naród nasz pozbawiony niepodległości, zniknąwszy jako państwo, jako naród ma prawo, obowiązek i istnieć będzie, dopóki sam żywota się nie wyrzecze lub samobójstwa nie popełni".
To mocne i piękne słowa! Pełno w nich żaru miłości Ojczyzny i wiary w jej lepsze jutro. Świadczą również one o tym, że sprawa narodowa, jej dobro, stanowiły dla pisarza, którego wielu Polaków uważało za niekwestionowany autorytet, kwestię zasadniczą. Potwierdzają to dalsze jego słowa, które padły również podczas pamiętnego jubileuszu. Przywołajmy je tutaj: "Z tą wiarą, iż państwem być przestawszy, jako naród pracą nieustanną, spokojną utrzymać w sobie życie możemy i powinniśmy, w skromnym zakresie starałem się przekonanie moje wpajać i zgodnie z nim postępować. [...] Jako jedno z głównych narzędzi służyła mi powieść, ta forma prastara, która już stoi niańką u kolebki ludzkości... [...] Piekłem więc przez pół wieku ten chleb razowy dni powszednich. Mogły się w nim znaleźć i oście, i otręby, być może, ale zakalca nie było. Tak jest! Nie siałem nigdy niezgody, rozbratu, nienawiści, nie rzucałem nigdy kamieniem ani na żywych, ani na groby. Miłość starałem się wlać w słowa moje i odczuto ją pewnie, gdy z niej płynącą gorycz tych słów przebaczono. Nawoływałem, ile sił stało, do zgody, jedności, wyrozumiałości, połączenia serc i myśli, pojednania w domu i poza domem. [...] Zadają nam, Polakom, idealizm, mrzonki sentymentalne, nierachowanie się z rzeczywistością. Dziś, gdy ogólny prąd do zbydlęcenia prowadzi, bodaj byśmy przy naszych starych ideałach pozostali! Wierzmy raczej w miłość i braterstwo powszechne niż w wiekuistą, zwierzęcą o byt walkę, wierzmy raczej w prawo słabości niż w prawo pięści i siły, w prawo sumienia niż w prawo ciasnego egoizmu, w zgodę i miłość nie tylko plemion, ale narodów, wierzmy w sprawiedliwość Bożą, we wszystko, co wielkie, święte, dobre, piękne, co podnosi człowieka, a nie skarla go i zezwierzęca".
Powstanie Muzeum Narodowego
Tegoż samego dnia wieczorem w teatrze krakowskim odbyło się pierwsze z zaplanowanych przedstawień sztuk Kraszewskiego. Wystawiono komedię "Miód kasztelański" z udziałem Modrzejewskiej i Hoffmanowej. Następnego dnia uroczystości Kraszewski uczestniczył w nabożeństwie odprawionym w katedrze wawelskiej, po którego zakończeniu udał się do gimnazjum Nowodworskiego, a później do Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie nadano pisarzowi tytuł doktora honoris causa w dziedzinie filozofii. Podobny tytuł przyznał mu również Uniwersytet Jana Kazimierza we Lwowie. Wieczorem w Sukiennicach odbyła się jubileuszowa uczta na ponad 800 osób. 5 października, po wizycie w Muzeum Czartoryskich, w czasie uczty literacko-artystycznej w hotelu Victoria powitano Kraszewskiego jako honorowego prezesa Międzynarodowego Stowarzyszenia Literackiego i Artystycznego. Wówczas to Henryk Siemiradzki uniesiony atmosferą patriotycznego entuzjazmu ofiarował swój obraz "Pochodnie Nerona" z tym przeznaczeniem, aby był on umieszczony w Sukiennicach. W ślad za nim wielu malarzy i rzeźbiarzy podjęło zobowiązanie ofiarowania swoich prac miastu, aby stały się one zaczątkiem Muzeum Narodowego. W Sukiennicach odbył się tego dnia wieczorem bal jubileuszowy. Alfred Szczepański tak o nim pisze: "W podcieniach dywanami osłoniętych dla rozmowy, garderoby, cukiernia; na pierwszym piętrze bufety, osobne sale do jedzenia, osobne z napojami, a dla palących na kamiennych tarasach sala otwarta pod sklepieniem z gwiazd i błękitu z otwartą panoramą na całe miasto. Przestrzenie te zapełniło 4 tys. ludzi, którzy przesuwają się, zmieniają, poruszają swobodnie, nikomu nie ciasno. [...] Muzyki zagrały poloneza Szopena; tłum mężczyzn zajął środek sali, a naokoło ruszyły setne pary strojne, barwiste, wesołe. Niby tęcza pokoju przewijał się nieprzejrzany wieniec par 530. Po polonezie tłumy wraz z Siemiradzkim cisną się w jedną stronę; przybyła z teatru pani Modrzejewska; panie zasypują ją fiołkami. Niebawem kadryl, jeden łańcuch wzdłuż całej sali - muzyka gra inne kadryle, w szóstej figurze przechodzą pary od jednej muzyki do drugiej, wrażenie dziwne, urocze. Opisywać mazura i dalszych tańców - niepodobna. Po sali obnoszą ciągle cukry, herbatę, chłodniki - cukry w pudełkach z portretem Jubilata. - Na piętrze gwar, biesiada, zastawa zimna, ale obfita i smaczna, wszelakie mięsiwa, pasztety, wina najrozmaitsze, szampan strzela - miasto Kraków było gospodarzem". 7 października 1897 roku Rada Miasta Krakowa podjęła uchwałę o utworzeniu Muzeum Narodowego w Sukiennicach "na pożytek całego narodu". Tego dnia Kraszewski udał się na posiedzenie Akademii Umiejętności, a wieczorem w Towarzystwie Strzeleckim uczestniczył w pożegnalnym przyjęciu.
Znaczenie jubileuszu
Uroczystości 50-lecia pracy literackiej Józefa Ignacego Kraszewskiego były wielką manifestacją patriotyczną Narodu Polskiego, który znajdował się wówczas przecież pod zaborami. Głośnym echem odbiły się one zarówno w prasie polskiej, jak i zagranicznej. Relacje z uroczystości ukazywały się m.in. w dziennikach austriackich, francuskich, niemieckich, rosyjskich, a nawet amerykańskich. Jubileusz przyniósł również ważne dla polskiej kultury owoce. Poza powołaniem Muzeum Narodowego w Sukiennicach powstał również projekt Macierzy Polskiej, której Kraszewski został później kuratorem. Zbierane były również datki na budowę pomnika Adama Mickiewicza w Krakowie, a także na rzecz Teatru Polskiego w Poznaniu. Poseł z Tarnowa, hr. Józef Męciński, który apelował o wsparcie "Funduszu Kraszewskiego" na rzecz teatru poznańskiego, podkreślał wówczas: "Język poniewierany, wyparty ze szkoły, sądu i urzędu, tylko w literaturze i na scenie odzywać się jeszcze może. A więc za wspólną naszą pomocą, panowie, niech słyszą go Niemcy co prędzej ze sceny teatru polskiego w Poznaniu. Niech brzmi im w uszach! [...] nie tylko my, tu obecni, złożymy na ręce szanownego prezydenta każdy, co mu jego możność pozwala, ale i po powrocie do domu wezwiemy nieobecnych tutaj rodaków naszych, żeby sprawę utrwalenia sceny polskiej w Poznaniu wzięli na regestr spraw publicznych, cały naród obchodzących". Piotr Czartoryski-Sziler