Do księgarń trafiła niezwykła książka - pierwszy tom "Autobiografii" księdza Jana Twardowskiego. Nosi ona tytuł "Smak dzieciństwa 1915-1959" i stanowi opowieść o latach dzieciństwa i młodości wielkiego kapłana-poety, przedstawioną z wielką pieczołowitością co do szczegółów, a jednocześnie ze swoistą lekkością. Drugi tom "Autobiografii" - "Czas coraz prędszy 1959-2006", ukaże się w styczniu 2007 roku.
"Ktoś mi może zarzucić, dlaczego piszę o sobie samym. Czas ucieka. Jestem coraz starszy i mogę zapomnieć o swoim życiu i o ludziach, których spotkałem. Mogę zapomnieć, kiedy się urodziłem, kiedy skończyłem szkołę. (...) Pamiętnik ratuje od zapomnienia. Chcę się podzielić z drugim swoimi przeżyciami" - czytamy słowa księdza Jana na początku książki.
Swoje wspomnienia ksiądz Jan Twardowski dyktował do ostatnich chwil swojego długiego i pracowitego życia. Na "Autobiografię" oprócz jego zapisków złożyły się fragmenty wywiadów drukowanych w czasopismach, nagrywanych dla radia i do filmów dokumentalnych, a także korespondencja, niektóre wiersze księdza oraz wspomnienia osób, które go znały. "Próba stworzonej opowieści 'o sobie i nie tylko o sobie' jest nie tylko zbiorem wspomnień o domu, szkole, próbach literackich, powołaniu i służbie w Kościele. Wypowiedzi samego księdza, a także włączone tu wspomnienia innych osób, pozwalają zrozumieć tajemnice dojrzewania, kształtowania się osobowości, poglądów, wiary, spojrzenia na świat, warsztatu pisarskiego Jana Twardowskiego" - pisze Aleksandra Iwanowska, która dokonała opracowania "Autobiografii".
Na szczególną uwagę zasługują zamieszczone w książce unikalne zdjęcia rodzinne księdza, dokumenty, tj. podania, listy, rękopisy wierszy, homilii, legitymacja studencka czy reprodukcje jego zbiorów, m.in. kartek pocztowych z początku minionego stulecia i zielnika. W "Autobiografii" porusza głębia spojrzenia na Boga, na otaczający świat i drugiego człowieka; to, można powiedzieć, dziecięce zdziwienie i jednocześnie urzeczenie życiem. Myśli księdza, wplecione w opowieść o własnym życiu, są swoistymi drogowskazami dla każdego człowieka. Już na pierwszych stronach książki możemy przeczytać następujące słowa: "Są zagadki i są tajemnice. Zagadki dane nam są do rozwiązania. Łamigłówki, rozrzucone klocki, które składamy w jakąś całość według wzoru. Nad tajemnicami natomiast pochylamy się, idziemy coraz dalej i głębiej - i zatrzymujemy się przy drzwiach, które tylko Bóg może otworzyć. Taką tajemnicą jest tajemnica naszego narodzenia. Nikt z nas nie chciał się urodzić. Ktoś niewidzialny rzucił nas na ten świat jak Jasia i Małgosię do ciemnego lasu. Otwieramy oczy, dziwimy się, że żyjemy. (...) To Bóg powołał nas na ten świat i On polecił nam żyć. Spełniamy Jego wolę - żyjemy".
Jak zaznacza Aleksandra Iwanowska, ksiądz Jan Twardowski do końca życia przykładał wielką wagę do powstającej o nim samym książki. Ujął w niej to wszystko, co było mu szczególnie bliskie i drogie, przede wszystkim pamięć o własnych rodzicach, nauczycielach i ludziach, którzy wywarli na niego znaczący wpływ. Z wielkim wzruszeniem przytacza w swej książce rodzinne tradycje i pamięć o dawnej Warszawie, która głęboko zapadła mu w pamięć. Jednakże chyba najważniejszą osobą, o której na kartach książki mówi z wielką miłością, jest jego matka, która pierwsza swym bogobojnym życiem zbliżyła go do Stwórcy. W "Autobiografii" ksiądz Jan Twardowski, "nie nazywając tego wprost, uczy, jak pokochać i zaufać drodze życia, przyjąć codzienność i najbliższe otoczenie oraz kierować się w życiu miłością, wiarą i nadzieją" - dodaje Iwanowska. Piotr Czartoryski-Sziler
Jan Twardowski, Autobiografia. Myśli nie tylko o sobie. Tom 1. Smak dzieciństwa 1915-1959, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2006.
Dodane przez kultura dnia grudzień 05 2006 10:33:33
1 Komentarzy ˇ 1790 Czytań
Nasze artykuły zostały przeczytane 313229 razy. Dziękujemy!
Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej
Komentarze
Mariusz Kubikdnia kwiecień 04 2007 17:02:32
W drugim tomie książki ks. Jana Twardowskiego pt.: r0;Autobiografia. Myśli nie tylko o sobie. Tom 2 1959-2006r1; (Wydawnictwo Literackie, Kraków 2007 r.) pani Aleksandra Iwanowska wykorzystuje bez mojej wiedzy i zgody fotografię zrobioną przez mnie prywatnie ks. Janowi Twardowskiemu w Katowicach, przy grobie Jego rodziców, w marcu 2000 r., podczas jednego z dwóch naszych wspólnych pobytów na Śląsku.
Choć to drobiazg z pozoru nieistotny, jest on przyczynkiem do większej całości, zauważalnej i znanej przez osoby r0;z branżyr1; a może i dostrzegalnej także przez zwykłych czytelników książek ks. Jana Twardowskiego. Nie dziwi mnie on, zważywszy na poziom przyzwoitosci edytorki - osoby r0;świecącej światłem odbitymr1; (począwszy od podawania swego nazwiska w każdej niemalże wydawanej od lat książce ks. Jana Twardowskiego, na każdej możliwej stronie) i uważającej się za monopolistę-edytora z nadania (a raczej autonadania) tej twórczości. Świadczy to nie tylko o jej wątpliwej uczciwości jako neutralnego badacza literatury, ale też o wątpliwej przyzwoitości człowieka, jako, że pokora nakazywała by jednakże raczej pozostawanie w cieniu wielkiego człowieka - podobnie, jak przez całe życie pozostawał w cieniu bohater badań pani Iwanowskiej.
Jestem zdumiony, że na to, co od lat robi Pani Iwanowska, pozwalają i tolerują (zapewne z powodów finansowych) również wydawcy. Dzisiejsze doniesienia r0;Rzeczpospolitejr1; są zresztą pierwszym krokiem, by wreszcie ktoś powiedział to głośno.